Pierwszy kwartał roku
Pierwszy kwartał roku

Często momenty, w trakcie których mamy w zwyczaju czynić najwięcej podsumowań i postanowień sprawiają, że robimy to pod presją przyzwyczajeń, a nie prawdziwej potrzeby zmiany. Kiedyś rozmawialiśmy sobie właśnie o zmianach tu i teraz i o metodzie małych kroków. Ja jestem fanką właśnie takich spontanicznych zmian wynikających z potrzeb serca i weryfikowania tego, co nam się faktycznie sprawdza. Dlatego dzisiaj, właśnie na początku kwietnia i w trakcie Świąt Wielkanocnych, postanowiłam przemyśleć sobie pierwszy kwartał nowego roku i poczynić taką weryfikację wszystkich moich ostatnich zmian.

Na początku roku wspominałam, że bardzo poprawiłam swoją systematyczność. Wciąż zdecydowanie nie jest idealnie i nadal widzę mnóstwo miejsc do poprawy, ale małymi krokami dążę do poprawiania częstotliwości wpisów, czy wrzucania treści na Instagrama. Jednakże czuję większą kontrolę nad swoją codziennością i to jest naprawdę super uczucie! Bardzo lubię wieczory, w których wiem, że uczyniłam danego dnia wszystko co zaplanowałam i nie czuję przytłoczenia obowiązkami.

Pierwszy kwartał roku

A do czego obecnie wykorzystuję metodę małych kroków? Do walki ze swoim największym zaniedbaniem, czyli czytaniem książek. Kiedyś naprawdę kochałam czytać i zawsze było mi mało nowych książek. Obecnie z powodu braku czas strasznie zaniedbałam tą czynność, a sterta książek od dłuższego czasu leży niezmieniona na półce. Do tego bardzo często łapię się na takiej myśli, że gdy w końcu znajdę czas na książki, to szukam ideału – pozycji takiej, która mnie wciągnie bez pamięci i od której nie będę mogła się oderwać. A tak naprawdę, gdy czytałam dużo książek, bardzo często trafiałam na takie, nie były w moim guście, które nudziły i się dłużyły. Obecnie staram się czytać przed snem, nie narzucać sobie presji liczby przeczytanych stron. Staram się położyć w łóżku, odłożyć telefon i poświęcić się książce. Nie robię tego codziennie, nie czytam czasem nawet 30 minut, a często moje skupienie jest dalekie od ideału. Ale cieszę się, że staram się polepszyć jakość swojego snu, a książka nie leży pod warstwą kurzu.

Spacer jako aktywność na co dzień

Jednakże największą przyjemność, jaką ostatnio odnalazłam w swoim życiu jest codzienna aktywność fizyczna i komponowanie dobrze zbilansowanych, lecz prostych posiłków. Od ponad dwóch lat regularnie chodzę na siłownię i pomimo tego, że sprawia mi to ogromną przyjemność, to odnalazłam również sens w takiej codziennej aktywności. Praca z domu sprawia, że znika z mojego życia drobna aktywność w postaci przemieszczania się do biura. Ale dzięki temu zyskuję czas, który poświęciłabym na dojazdy i staram się wykorzystać go poprzez wprowadzanie większej liczby spacerów. Korzystając z pięknej pogody i coraz dłuższych dni, zamiast auta wybieram pieszą wyprawę. Na słuchawki wrzucam dobry podcast, przełączam mojego smartbanda na tryb spaceru i łączę załatwianie obowiązków z przyjemnością.

Dajcie znać czy również stosujecie metodę małych kroków i czy tak jak ja uwielbiacie spacery! Może macie jakieś sprawdzone sposoby na zagospodarowanie tego czasu! Słuchacie muzyki, podcastów, a może audiobooków? Zapraszam do dyskusji i na blogowego Instagrama, gdzie na bieżąco dzielę się polecajkami!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*