Słodka jesień w Beskidach

W poprzednim wpisie pokazałam Wam pomysł na spokojny i edukacyjny weekend z winem i górami w tle. Ale warsztaty zajęły nam tylko sobotnie południe, wieczór spędziliśmy na wspólnym gotowaniu i grach, a co robić w międzyczasie? Oczywiście korzystać z cudownej beskidzkiej jesieni! Odpoczynek nie musi oznaczać siedzenia na kanapie. Wiecie jak uwielbiam spacery, a czy jest lepsze otoczenie na tą czynność niż nasze piękne góry? Nie odmówiliśmy sobie też słodkiej nagrody za wysiłek i odwiedziliśmy miejsce, których wypieki śnią mi się do dzisiaj 😀 Sprawdźcie jak cudnie może smakować słodka jesień w Beskidach.

Kapka wina na początek

W piątek dojechaliśmy dosyć późno – klasyczny ruch przedweekendowy i korki zawsze powodują opóźnienia, więc bez presji podskoczyliśmy na rynek w Żywcu usiąść w Kapce Wina. To miejsce możecie znać z wielu lokalizacji w Polsce i ta wizyta bardzo nas nastroiła na rozpoczęcie winnego weekendu. Kapka ma bardzo przytulne wnętrza, dobre wino z kranu i cudne serki! Oczywiście na drugi dzień wróciłam po pamiątki z tego wyjazdu i wzięłam butelkę bzowego i przysmaki do tego, do domu <3 Szybkie zgarnięcie pizzy i powrót do naszej cudnej, docelowej lokalizacji, o której więcej informacji znajdziecie w poprzednim wpisie.

Rankiem, podczas spaceru po okolicy odwiedziliśmy browar Pinta. Zakładam, że jeżeli nie znacie ich piwa, to na pewno kiedyś w oko wpadły Wam ich kolorowe etykiety i szalone nazwy! Jest to jeden z pionierów polskiej rewolucji piw rzemieślniczych, a powstał w 2011 roku. Ich chyba najbardziej kultowym i flagowym produktem jest Atak Chmielu – mówiłam, że nazwy łatwe do zapamiętania? 😀 Początkowo korzystali z innych zakładów, aby tworzyć swoje receptury, a 8 lat po założeniu, uruchomili właśnie ten, własny browar.

Na żywiecki rynek powróciliśmy wieczorem w sobotę. Dłuższym spacerem, z gminy Radziechowy, pieszo udaliśmy się do centrum Żywca. Rynek w tym mieście ma dosyć klasyczny, polski układ – pochodzi ze średniowiecza, a centralnym elementem jest fontanna z figurą świętego. W 1857 roku to miejsce strawił wielki pożar, przez co właśnie pojawił się tutaj św. Florian mający strzec miasto od ponownej tragedii. W Bistro Rynek 19 Wine&Food przysiedliśmy na kawę i deser, żeby już po zmroku wrócić na wspólny wieczór <3

Słodka jesień w Beskidach

W niedzielę przyszedł czas powrotu, ale pogoda była tak piękna, że nie chcieliśmy marnować wolnego dnia! Po szybkim śniadaniu postanowiliśmy wybrać się do Bielsko-Białej, a tam do miejsca, które od dłuższego czasu followuję na mediach społecznościowych. Cremino urzekało mnie estetyką swoich zdjęć, designem wnętrza, no i przede wszystkim wypiekami! Tych nie miałam okazji wcześniej spróbować, więc zachwycałam się tylko wizualnie. Ale w końcu przyszedł czas na odwiedziny!

Lokalizacje są dwie, my wybraliśmy Partyzantów. Zdecydowaliśmy się na słodkie dodatki do kawy i gdy zobaczyłam te ogromne cynamonki pełne kremu, nie mogłam się oprzeć. Na bok odeszły wszystkie serniki, które tak kocham i…to była do dzisiaj najlepsza cynamonka jaką jadłam. Mój zachwyt jest naprawdę uzasadniony, bo jej miękkość, wilgotność i pełnia smaku była czymś, czego nie znalazłam w żadnym innym wypieku. Kto wie, może gdzieś tam czeka jeszcze większe, cynamonowe uniesienie? 😀

O Cremino wspominałam Wam już wcześniej, ale gdy wpadłam na ich stoisko na targach Parzymy Przelewamy, byłam już po tym wybornym drożdżowym cudzie i dlatego bez wahania spróbowałam jej wersji tiramisu. Oba smaki cudne, oryginał jednak nadal rządzi moim cynamonowym sercem 😀

Cremino Bakery
Słodka jesień w Beskidach
Słodka jesień w Beskidach
Barometr Cafe

Ciepłe słońce otulające miasto

Po Bielsko-Białej zrobiliśmy ciepły i jesienny spacer. Niestety krótki, ale to zaostrzyło mój apetyt na powrót do tego miasta. Zwłaszcza urzekła mnie jego architektura. Zarówno ta nowoczesna, np. Cavatina Hall, jak i starsza zabudowa miasta. Ta sala koncertowa nie tylko robi wrażenie z zewnątrz, ale również zachwyca swoimi akustycznymi możliwościami. Bryła, w której znajduje się sala przypomina muszlę, która zdecydowanie wyróżnia się na tle biurowca. A na jej koncie są już międzynarodowe nagrody jak DNA Paris Design Awards, czy certyfikat środowiskowy BREEAM na poziomie Excellent!

Kocham modernizm, a Bielsko-Biała jest zdecydowanie dobrym przedstawicielem tego nurtu. Głównymi miejscami wartymi odwiedzenia są ulice takie jak Bohaterów Warszawy, Grota-Roweckiego, czy Wilsona. Znajdziecie tam typowe wzornictwo dla zabudowy międzywojennej z lat 30. – zaokrąglone narożniki, wysokie przeszklenia klatek schodowych, czy wyraźne podziały elewacji.

Bielsko-Biała
Cavatina Hall
Bielska architektura

Jesienny weekend w Beskidach

Jesienny weekend w górach może mieć naprawdę wiele smaków! Trochę wina i spacerów, lokalne miejsca z historią, wyjątkowa architektura i coś słodkiego na dokładkę. Od Żywca i jego rynku, przez okolice browaru Pinta, aż po słoneczną Bielsko-Białą i cynamonkę z Cremino, o której nie potrafię do dzisiaj zapomnieć. To był jeden z tych wyjazdów bez wielkiego pośpiechu, za to z mnóstwem małych przyjemności po drodze. I chyba właśnie za to najbardziej lubię slow weekendy.

A Wy jak najchętniej spędzacie tę porę roku? Wybieracie góry, spokojne spacery i przerwę na kawę, czy macie zupełnie inne pomysły na jesienny wyjazd? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach, chętnie zainspiruję się przed planowaniem kolejnego weekendu!

zainspiruj się na instagramie

Odkryj treści związane z lifestylem, self-care, pielęgnacją roślin domowych i pysznym jedzeniem. Dołącz, by czerpać inspiracje każdego dnia!

Obserwuj mnie na Instagramie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*