





Miniony rok był dla mnie i wielu moich przyjaciół TYM rokiem przełomowym. Mamy za sobą chyba pierwszy taki życiowy milestone – 20stka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, wręcz była wyczekiwana, a 30stka? Cóż, uczucia z nią związane były szalenie mieszane. Jednak ostatecznie jak się okazało – 30stka nie taka straszna.
Moje urodziny wypadają w czerwcu, więc idealnie w połowie roku. Więc to pół roku przed faktycznie rozpoczęło się wraz z rozpoczęciem nowego roku i przyznam, że wielokrotnie w tym czasie zastanawiałam się, co się zmieni. Czy cokolwiek się zmieni! Niby symboliczna data, jednakże wraz z cyfrą 3 z przodu naszego wieku sprawia, że już tracimy ochronę miana młodego dorosłego. Mając 30 lat, oczekuje się od nas, że będziemy odpowiedzialni i stateczni. Czy sensownie? Uwielbiam moją rutynę i poczucie odpowiedzialności, ale nie chciałam dać się złapać myślom, że teraz czeka mnie tylko codziennie praca, a po niej zakupy, a po nich pranie i tak w kółko. I wiecie co? Okazało się, że…
Nadszedł ten dzień, potem następny i następny. I pewnego dnia na spacerze tak pomyślałam ej! Masz 30 lat! I zmieniło się coś w Twoim życiu? Nie! Jesteś na spacerze podobnym do tych sprzed kilku dni, pracę traktujesz poważnie i obowiązkowo tak samo jak traktowałaś ją mając 19 lat, a jednocześnie czeka cię mnóstwo beztroskiego świętowania z przyjaciółmi! I tak naprawdę nie taki diabeł straszny – bardziej przejmowałam się przed urodzinami i wyolbrzymiłam sobie ten problem w głowie, aniżeli był on naprawdę!








Ale przyznam, że najpiękniejsze momenty stworzyli moi przyjaciele i rodzina. To dzięki nim poczułam prawdziwą wdzięczność za 30 lat mojego życia. Że jestem w tym miejscu, z nimi, otoczona dobrem i miłością. I tak obchodziłam nie urodziny, nie tydzień urodzinowy, ale urodzinowy miesiąc! Obfitował on w cudne spotkania, pyszne jedzonko zarówno domowe jak i na mieście i pikniki! Przyznam, że nie chciałabym mieć urodzin zimą, totalnie kocham czerwcową pogodę i możliwości jakie daje <3 A jako psychofance Przyjaciół, moje przyjaciółki zorganizowały mi wyjątkową imprezę niespodziankę, która obfitowała nie tylko w gadżety z serialu ale również jedzenie! A jeżeli oglądaliście Przyjaciół, to pewnie znacie przekładańca od Rachel, słynny sernik jedzony z podłogi czy Joeyową pizzę <3












I w tym momencie, jeżeli przebrnęliście przez 2 akapity moich wspomnień (albo przewinęliście, też super, że tu dotarliście!) chciałabym poświęcić dwa zdania wdzięczności i uważności. Bo to one sprawiają, że momenty, które przeżywamy są wyjątkowe. Nieważne, czy to krótki spacer, czy wielka impreza na naszą cześć. Jeżeli będziemy obecni tu i teraz oraz skupieni na danej chwili – każde przeżycie może być wyjątkowe. A ludziom, których mamy w swoim życiu, którym możemy ufać i są u naszego boku – okazujmy wdzięczność i miłość. To są dwa piękne uczucia, których każdy w swoim życiu potrzebuje i tylko w kontakcie z drugim człowiekiem możemy je otrzymać. Doceniajmy siebie nawzajem!










Hej, urodziny zawsze są dniem zadumy i wspomnień. Szybko jednak mijają.
Pozdrawiam
Wszystko co dobre niestety szybko się kończy!
Wszystkiego dobrego! 🙂
Dziękuję! Oby zbliżające się celebracje były równie piękne
Wspaniale, że miałaś takie piękne urodziny i masz fajnych ludzi wokół. Po 30stce zaczyna się zwykle łapać inną mentalność i większy spokój w głowie. Mi tam już bliżej do 40stki, ale mam z tym totalny luz:D.
To prawda, mając cudownych ludzi dookoła, nic nie jest straszne, a Twoje slow living jest dla mnie mega inspiracją i uwielbiam Was obserwować!
Wszystkiego najlepszego! Ale pyszne jedzonko 🙂 Hippisi kiedyś mówili, nie wierz nikomu kto skończył 30 xD
Na szczęście podobno 30stka to nowa 20stka! 😀
Oczywiście, że ta nowa cyfra z przodu niczego nie zmienia. Nawet, jak pojawi się 4, to też wciąż będzie tak samo 🙂
Za to uderzyło mnie w Twoim wpisie jedno słowo, a mianowicie „wdzięczność”. To jest coś, co jest mi bardzo bliskie i cieszę się, że odczuwasz podobnie. Też czuję wdzięczność za wszystko, co mnie w życiu spotyka i naprawdę żyje się z tym uczuciem o wiele lepiej 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!
Jakie to miłe, że również możesz to czuć. Szczęście, po prostu!
Po 30 -tce poznałam swoją prawdziwą miłość, z którą czasem zachwujemy się jak małe dzieci, nauczyłam się ponownie bawić, nosić kolorowe ciuchy, bo już nie przejmuję się że nie wypada. Wiele rzeczy którymi się przejmowałam teraz nie mają takiego znaczenia. Szkoda tylko że wiele znajomości się w tym czasie wykruszyło.
Dobrze mówisz o uważności. Każda chwila może być wyjąkowa. Trzeba tylko ją docenić
Ale piękny komentarz, dziękuję Ci za niego! Świetne spostrzeżenie, bo również zbliżając się do tego wieku pozbyłam się wewnętrznego wstydu i przejmowania się innymi. I jest to super lekkie i uwalniające uczucie!