

Jesień to czas przytulnych wieczorków, seansów pod kocykiem długich wieczorów w domu…Ile razy to słyszeliście albo czytaliście? Sama wielokrotnie używałam tych sformułowań na blogu! Tymczasem dopada nas rzeczywistość i o godzinie 16 zamiast zapalania świeczki mamy ochotę iść spać, podczas przytulnych wieczorków tęsknimy za letnimi aktywnościami, a apetyt na ciepłe zupy i syte posiłki dopada nas dwukrotnie. Sama wpadłam ostatnio w okrutny jesienny letarg i szukam sposób żeby z niego wyjść. I o ile wiecie, że kocham świeczki i nie przestanę ich Wam polecać i ba! Nawet pojawią się w tym wpisie, to dzisiaj chcę Wam zaproponować inny sposób spędzenia niedzieli. Zobaczcie w jakie wydarzenia na Śląsku obfitował ostatni weekend, bo na pewno nie było nudno!
Listopad – niespodziewanie łapie nas deszcz, wiatr wychładza pomimo ubrania pięciu warstw, a po godzinie 16 zapada zmrok. Takie dni jednak spędzamy w pomieszczeniach niż na spacerach. Co można ciekawego robić poza najpopularniejszymi aktywnościami, jak kino, kręgle czy teatr? Na przykład znaleźć ciekawe eventy w okolicy – podczas tego weekendu w samym katowickim MCK były aż 3!
Naszym głównym celem były Targi Rzeczy Wyjątkowych! Oferta była przeogromna, bo wystawców nie tylko było od groma, ale prezentowali przeróżne produkty, które na pewno można nazwać wyjątkowymi. Mapa była podzielona na kilka kategorii – znalazłyśmy tam nie tylko rękodzieło i biżuterię, ale również ubrania, kosmetyki, produkty do domu, a nawet kawę, słodkości i inne kraftowe napoje! Naprawdę, wybór przeogromny i momentami nie wiedziałam, w którą stronę spoglądać! Niestety tej jesieni nie było Ekotyków, z których zwykle zdawałam Wam relację, więc z przyjemnością razem z mamą przejrzałyśmy obecnych producentów kosmetyków naturalnych. Ja oczywiście nie mogłam wyjść bez sezonowych świec!
Skusiły mnie również słodkości – wybór był trudny, ale jako fanka czekolady postawiłam na praliny i cudne chocolate chip cookie, które było idealnie miękkie z karmelowym nadzieniem, cudo!













Po powrocie z Bolonii włoskie klimaty siedzą nadal nie tylko w głowie, ale i w kubkach smakowych. Zwłaszcza mojej mamie, która zakochała się w tamtejszych makaronach, więc postanowiłam ją zabrać do jednego z moich ulubionych miejsc – La Pasta! Korzystając z tego, że targi odbywały się w centrum Katowic, zrobiłyśmy sobie półgodzinny spacer i z przyjemnością zjadłyśmy cudnie rozgrzewające makarony tej chłodnej, listopadowej niedzieli. Postawiłyśmy na dwa klasyki – Amatricianę i Quattro Formaggi, popijając sezonowym spritzem na bazie limoncello!











Będąc rankiem na Targach Rzeczy Wyjątkowych zauważyłyśmy, że jednocześnie trwają Targi Książki i targi kawy! Najbardziej zainteresowały nas te drugie, więc schodami w dół udałyśmy się na Parzymy Przelewamy, których teraz odbywała się już 10. edycja! Z chęcią przeszłam się po wszystkich stoiskach, bo znaleźć można tam było nie tylko wyjątkowe mieszanki, ale również piękną ceramikę i maszkety do kawy 😀 Zanim wybrałam nowe ziarna, mój wzrok powędrował do wyjątkowego stoiska – prosto z Bielska-Białej przyjechali Cremino Bakery! Śledzę ich od dawna na instagramie za sprawą ich pięknych zdjęć i jeszcze piękniejszych wypieków, a udało mi się skosztować ich słodkości rok temu. W następnych wpisach opowiem Wam o winnej wizycie w Żywcu i Bielsku, ale już teraz wspomnę, że w Cremino jadłam najlepszą cynamonkę na świecie! I oczywiście, gdy na ich stoisku zobaczyłam (ostatnią!) cynamonkę tiramisu, nie mogłam się jej oprzeć!










No i oczywiście ja też nie wróciłam! Moje zakupy klasycznie to były rzeczy znane i nowości. Z nowości – urzekło mnie cudowne stoisko, które było wspomnieniem lata – Miss Coco! Cudowne świece pachnące czekoladą i kokosem w…łupinach kokosa właśnie! Ja wybrałam wprawdzie nie w łupinie, a w zdobionym naczynku, które idealnie pasuje do mojej domowej przestrzeni. Z nowych marek wybrałam również Arabicę od Harvest, bo urzekła mnie obietnica karmelowo-migdałowych aromatów! A do kawy – chocolate cookie! Wybrałam pracownię lokalną – bo z Gliwic – Ateramo Cookies. Karmelowe nadzienie nadawało wyjątkowego smaku, miękkości i mokrości ciastku – cudo!
Z produktów bardziej znanych, po świąteczne świece wróciłam do sisubyann! Postawiłam na sprawdzonego twórcę, bo świece świąteczne muszą być wyjątkowe i sprawdzić się w 110%! Nie wróciłam z jedną, a z dwiema, bo z nowości Świąteczny czas i Świąteczna żurawina skradły moje serce. Do tego cynamonka tiramisu od Cremino, nad którą rozpływałam się już wcześniej – ach, gdyby tylko takie wypieki nie miały kalorii!

















Dajcie znać, co Wy porabiacie w długie wieczory, aby nie utknąć w domu i nie zapaść w zimowy sen. Wyszukujecie wyjątkowe eventy, czy stawiacie na sprawdzone hobby, do którego wracacie co roku? A może nie rezygnujecie z aktywności plenerowych i uczestniczycie w różnych maratonach, czy nawet morsowaniu? Podzielcie się własnymi pomysłami w komentarzach lub na Instagramie! <3