RestaurantClub powrócił! Tym razem nie jako kolejna edycja Restaurant Week, o których pisałam Wam dotychczas. W tym tygodniu wybraliśmy się na kolację w wersji Fine Dining! Pierwszy raz brałam udział w tym wydarzeniu i przyznam, że byłam niezmiernie podekscytowana! Z tytułu wpisu już wiecie jaką restaurację wybraliśmy, ale od początku. Czym tak naprawdę różnią się te edycje i czym tak naprawdę jest ten cały Fine Dining?
Pomimo tego, że już starożytność znana jest z wystawnego ucztowania i celebracji jedzenia, to narodziny nazwy Fine Diningu datuje się na okolice XVIII i XIX wieku. Gdzie? Oczywiście we Francji! Wtedy używany termin haute cuisine, przeszedł najważniejsze zmiany w latach 60., kiedy nouvelle cuisine postawiła na sezonowość składników. Na przełomie lat 90. i 00. powstała kuchnia molekularna i to właśnie tym wszystkim przemianom zawdzięczamy taką formę Fine Diningu, jaką znamy dzisiaj.
Czym różnią się takie posiłki? Otóż to nie ma być zwykłe wyjście na kolację i zaspokojenie głodu z casualowym spotkaniem towarzyskim. To forma doświadczenia, w którym jedzenie idzie w parze z otoczeniem. Dobór muzyki, sposób spożywania zgodnie z ideą szefa kuchni, wybór ceramiki, na której serwowane jest danie i cała opowieść prowadzona przez kelnerów są istotnymi elementami tego przeżycia. Pozwala to na zupełnie inne zrozumienie smaków i struktur dań.
Klub restauracyjny
Zarówno edycja Fine Dining jak i te, które już dotychczas opisywałam na blogu, są inicjatywami RestaurantClub. To oni chcą zachęcać gości do odkrywania nowych smaków i wyjścia do restauracji i przeżywania jedzenia! Pilotażowa edycja odbyła się w Warszawie 12 lat temu i od razu osiągnęła takie zainteresowanie, że rok później opanowała cały kraj. Edycja Fine Dining pojawiłą się dwa lata później i ma ona pokazać, że restauracje z najwyższej półki nie są wcale tylko dla wąskiego grona gości. Wręcz przeciwnie! Kolacje degustacyjne mają zachęcać i sprawić, że nie będziemy czuli się skrępowani, czy nie na miejscu. I przyznam, że teraz w moodro, do którego się udaliśmy, czułam bardzo swobodnie! Dzięki temu mogłam doświadczać cudownego jedzenia bez poczucia skrępowania i dystansu.
Fine Dining Week 2026: moodro
Wybór restauracji podczas edycji Fine Dining jest trochę mniejszy niż podczas klasycznego RW. Może to sprawia, że łatwiej podjąć decyzję, bo każde menu jest naprawdę zachęcające! My jednak postawiliśmy na jedno z najbardziej znanych nam i ulubionych miejsc. O moodropisałam Wam już wcześniej, jak bardzo urzekli mnie tradycją, śląskością i przełamaniem tego wszystkiego nowymi smakami! Oto jakie menu zaproponowała szefowa kuchni Paulina w tym roku:
deser truskawki w emulsji truskawkowej / lody z czarnego bzu
Spróbowaliśmy każdego pozycji i każda miała w sobie coś wyjątkowego. Chyba nie potrafiłabym wskazać jednego dnia, które mnie zachwyciło najbardziej. W każdym znalazłam smak, który rozłożył moje kubki smakowego na łopatki.
Amuse bouche, które było niespodzianką, smakowało polskim upalnym latem. Wprawdzie pogoda nas nie rozpieszczała i chłodnik wjechałby idealnie przy 30 stopniach, ale nostalgia wynagradzała brzydką pogodę. Kompozycja smakowa przywoływała wakacje u babci z szybko zjedzonym soczystym jabłkiem i zimną maślanką do obiadu. A wszystko to w pośpiechu, bo przecież dzieciństwo, wakacje, przyjaciele i przygody czekają.
Chłodnik z zielonego pomidora / jabłka / agrestu / pianka maślankowa tatar wołowina / tuńczyk / zielony groszek / kiszony agrest / ikra / ponzugratin z ziemniaka / salsa z pomidora i mięty
Przystawki dosyć różniły się od siebie. Tatar był niesamowicie gładki i nie spodziewałam się, że stworzy z ikrą tak fenomenalny duet! Mięso było wyjątkowe, a ikra pękając pod zębami dodawała mu niespotkanego mi dotąd przełamania struktury. Wszystko dopełniła ciepła brioche z solą maldon, której wędzony smak uzupełniał delikatność mięsa z groszkiem. Natomiast przystawka wege była w smaku dużo bardziej intensywna, bo salsa pomidorowa razem z przyprawą, w której zrobiony był ziemniaczany gratin były wyraziste i tworzyły świetną kompozycję z dodatkiem sałaty z delikatną śmietanką.
Dania główne mnie chwyciły za serce i bardzo się cieszę, że spróbowałam obu, bo najchętniej połączyłabym je razem! Jagnięcina – świetnie przyrządzona i dopełniona chrupiącym gratinem z ziemniaka przełamana została ostrością kimchi. Natomiast sos kurkowy, do którego został spasowany pieczony seler, był tak głęboki i rozgrzewający w smaku, że nie chciałam aby się kończył!
Deserem nie musieliśmy się dzielić i nie wiem, czy by się ta operacja udała!
Mógł to niestety być ostatni już kęs naszych polskich truskawek, bo niestety sezon na nie dobiega końca. Chyba nie muszę Wam opisywać tych smaków – lody z czarnego bzu i emulsja truskawkowa razem z soczystymi, słodkimi owocami to rozkosz sama w sobie.
Więcej niż kolacja
Fine Dining Week w moodro po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że jedzenie potrafi opowiadać historie i wywoływać emocje, których nie da się zamknąć wyłącznie w opisie smaków. To był wieczór pełen zaskoczeń, świetnych kompozycji i kulinarnych wspomnień, do których z przyjemnością będę wracać.
A teraz jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Czy takie degustacyjne kolacje i idea Fine Diningu do Was przemawiają? Które z zaproponowanych menu wybralibyście dla siebie i dlaczego? Koniecznie dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tym zestawie dań i czy sami zdecydowalibyście się na takie kulinarne doświadczenie!
zainspiruj się na instagramie
Odkryj treści związane z lifestylem, self-care, pielęgnacją roślin domowych i pysznym jedzeniem. Dołącz, by czerpać inspiracje każdego dnia!