Weekend w Warszawie (nie)klasycznie
Weekend w Warszawie (nie)klasycznie

Kraków i Warszawa są chyba najczęściej odwiedzanymi przeze mnie miastami poza Śląskiem. Zapewne trochę przez lokalizację, ale też razem z Wrocławiem i Poznaniem chyba one właśnie najbardziej słyną ze swoich rynków i starego miasta. Wielokrotne odwiedzanie tego samego miejsca z jednej strony może znudzić, z drugiej strony otwiera wiele nowych możliwości. Jasne, że Polska ma mnóstwo cudownych miejsc wartych uwagi, ale jednak te duże miasta charakteryzują się mnogością specjalnych wydarzeń. I właśnie takie specjalne wydarzenie ściągnęło nas w pewien styczniowy weekend do stolicy. Swoją drogą, jeden z najzimniejszych tego sezonu.

Duże miasto, duży wybór

Wielokrotne odwiedzanie tego samego miasta otwiera nowe możliwości. Dlaczego? Bo zmusza nas do wyszukiwania ciekawostek i unikalnych miejsc. Jasne, że najpopularniejsze muzea czy zabytki naszej stolicy są zawsze warte odwiedzenia, jednak często warto rozejrzeć się poza centrum. Centrum wydarzeń i centrum jako dzielnicy – Warszawa ma wiele cudownych dzielnic, które przez wiele lat były niedoceniane i omijane szerokim łukiem. Dlatego też uwielbiam przemieszczać się po miastach pieszo, ewentualnie komunikacją miejską – pozwala mi to na dojrzenie miejsc i budynków, które umknęłyby mi przemieszczając się autem, czy Uberem.

W trakcie pisania tego wpisu postanowiłam podzielić go na dwa – co udało się nam zobaczyć i co zjadłyśmy. Bo sprawdziłyśmy miejsce bardzo popularne w ostatnim czasie, domowe obiady i fenomenalne śniadanie. A zwłaszcza to ostatnie zasługiwało na piękne zdjęcia!

Weekend w Warszawie (nie)klasycznie
Warszawa nowoczesna
Warszawa nowoczesna

Weekend w Warszawie (nie)klasycznie

Pretekstem do wyjazdu do stolicy była wystawa w Muzeum Narodowym. I to nie byle jaka, bo samego Picasso! To nazwisko jest każdemu znane, a prezentowane dzieła były wypożyczone z Museo Casa Natal Picasso w Maladze. Wystawa zaskoczyła mnie tym, jak bardzo wszechstronny był to artysta! Zajmował się nie tylko malarstwem, ale i ceramiką czy fotografią. A jeżeli o fotografii mówimy, to wystawą towarzyszącą była wystawa prac Bruno Barbeya, który był związany z reportażem. Prezentowane zdjęcia pochodziły z krajów nie tylko dalekich jak Meksyk czy Nigeria, ale również z naszej ojczyzny czy Ukrainy lat 80 ubiegłego stulecia. Mega polecam zapoznać się z pracami tego fotografa, naprawdę oglądałam wystawę z zapartym tchem!

Weekend w Warszawie (nie)klasycznie

W temacie klasycznych miejsc, odwiedziłyśmy również muzeum w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina. Z  zewnątrz bardzo klasyczny i elegancki pałac, w środku nowoczesna i przesiąknięta muzyką przestrzeń. Zwiedzanie jest dosyć krótkie, więc jest to super opcja, gdy będziecie mieć chwilę wolnego lub szukacie zajęcia na deszczowy dzień. My wybrałyśmy się tam przypadkiem – oczekując na zarezerwowaną kolację podczas gdy styczeń częstował nas 10 stopniowym mrozem!

Atrakcje nietuzinkowe – stolica kryminalna vs nowoczesność

Piątkowy wieczór spędziłyśmy w terenie – na Placu Defilad wsiadłyśmy do kultowego Jelcza – Ogórka i ruszyłyśmy na wycieczkę zatytułowaną Mroczna Strona Miasta. Dowiedziałyśmy się świetnych ciekawostek, których może i wyszukanie w internecie nie jest trudne, ale na pewno nie wpadłybyśmy na to, aby zainteresować się tą stroną stolicy. Wycieczkę znajdziecie tutaj, a na stronie przeczytacie również o innych atrakcje, również w klimacie PRLu.

Weekend w Warszawie (nie)klasycznie
Weekend w Warszawie (nie)klasycznie

Ostatnie miejsce, w którym byłyśmy jest czymś totalnie unikalnym, czymś co zmienia znaczenie słowa muzeum. Melt Museum to przestrzeń niespotykana, koncepcyjna i interaktywna. Jest pełne niesamowitych efektów świetlnych i naprawdę warto je odwiedzić ze znajomymi. Niestety jak na długość „zwiedzania” ceny w okolicach 50 – 70 zł są według mnie nieco zawyżone i polecałabym je zwłaszcza fanom takich koncepcji i cyberpunkowej estetyki.

Na koniec chciałam wspomnieć o wystawie niesamowicie wyjątkowej – niewidzialnej. Wyjątkowej, bo pozwalającej wczuć się i zrozumieć rzeczywistość bez pomocy wzroku – opierając się na pozostałych zmysłach. Godzina spędzona z przewodnikiem w całkowicie wyciemnionych miejscach sprawia, że po wyjściu postrzegamy świat zupełnie inaczej. Ja poczułam ogromną pokorę i szacunek dla osób, które radzą sobie w takiej rzeczywistości. A jednocześnie byłam bardzo wdzięczna za zmysł wzroku i to, że mogę dzięki niemu doświadczać wizualnego piękna otaczającego mnie świata.

Dajcie znać, czy któraś propozycja Was zainteresowała! A  może odwiedziliście wymienione miejsca i macie własne spostrzeżenia? Zapraszam do dzielenia się opinią w komentarzach, bardzo chętnie poznam inne miejsca warte odwiedzenia. Zapraszam również na blogowego Instagrama, gdzie znajdziecie polecajki z wielu miejsc nie tylko w Polsce!

Komentarze (7)

  • Kinga 19 marca 2024

    Też lubię zwiedzać swoje ulubione miasta wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego.
    Świetne, bardzo interesujące wystawy.

  • Paulina z simplistic.pl 22 marca 2024

    Z miejsc, którymi się podzieliłaś, to oczywiście poza Muzeum Narodowym, miałam przyjemność kilka lat temu zwiedzić Niewidzialną Wystawę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i do dzisiaj polecam każdemu. 🙂

  • Joanna 22 marca 2024

    Klimatyczne zdjęcia. Nigdy nie byłam w Warszawie. Muszę kiedyś się wybrać.

  • madziakowo 25 marca 2024

    dawno nie bylam w stolicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*