Academy Awards 2020: kto w tym roku powalczy o główną nagrodę?

Oscars2020

Rozdanie 92. nagród Akademii już w tym tygodniu, a walka jest zacięta. Tegoroczne nagrody BAFTA zostały przejęte szturmem przez film Sama Mendesa. Czy Oscary pójdą tą samą ścieżką i równie obficie nagrodzą 1917? Zapraszam na podsumowanie nominacji do głównej kategorii Academy Awards 2020.

90th Academy Awards: Przegląd Oscarowych Filmów

Ford v Ferrari

Christian Bale jest znany ze swoich słynnych metamorfoz, szybkiego chudnięcia i przybierania na wadze. Po zeszłorocznym Vice, Bale postanowił ponownie pozbyć się kilkunastu kilogramów i wziął udział w 24h wyścigu Le Mans. Kroku dotrzymuje mu Matt Damon i panowie prezentują naprawdę przyzwoity poziom aktorski. Mimo wielu scen wyścigów, które mogłyby wydawać się nużące, otrzymujemy w efekcie bardzo dynamiczny i emocjonujący film.

The Irishman

Scorsese swoim filmem podzielił widzów na dwa obozy – ogromnych miłośników filmu, którzy z sentymentem wracają do minionych czasów gangsterskich oraz osób, dla których 3.5 godziny ciągnęło się w nieskończoność. Mimo fantastycznych ról głównych bohaterów – De Niro, Pacino oraz Pesci, należy przyznać, że film serwuje o wiele mniej emocji niż Chłopcy z Ferajny, którego tak bardzo przypomina.

Jojo Rabbit

Przyznam, że dawno żaden film nie zaintrygował mnie tak bardzo jak Jojo Rabbit. Przecież mamy przepis na obraz idealny – świetna obsada, dynamiczny zwiastun i reżysera, który jest jednocześnie scenarzystą i gra zmyślonego przyjaciela, jakim jest Adolf Hitler. Tymczasem film serwuje nam prawdziwą huśtawkę emocji – od śmiechu w pierwszych momentach, przez łzy po kojącą ostatnią scenę. Po wyjściu z sali kinowej długo nie mogłam o nim zapomnieć i na pewno będę wracać do niego jeszcze wiele razy.

Joker

Wydaje mi się, że Joker był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku, zaraz obok Irlandczyka i Pewnego Razu w Hollywood. Nie ma się co dziwić, bo postać ta, doskonale znana z komiksów i filmów, nieustannie intryguje i przypomina o sobie. Todd Philips podał widzom coś zupełnie innego – Joker nie jest wyłącznie złym bohaterem, z którym walczy dobra strona miasta, ale kimś, kto przez swoje problemy i niepewności wywołuje w nas swego rodzaju współczucie. Wyzwaniu sprostał również odtwórca głównej roli, który w tym roku walczy o Oscara dla pierwszoplanowej roli męskiej i patrząc na poprzednie rozdanie – może szykować dla niej miejsce na półce w domu.

Academy Awards 2020

Little Women

Remake tytułu z 1994 roku na podstawie bestsellerowej powieści Louisy May Alcott. Greta Gerwig bierze pod lupę wyjątkowe relacje czterech sióstr i oddaje wszystkie postaci z książki w dobre aktorskie ręce. Trzeba przyznać, że po jej poprzednim filmie – Lady Bird, Greta nadal trzyma wysoki poziom, a efektem jest obraz urzekający i chwytający za serce.

Marriage Story

Nie znam żadnej osoby, która powiedziałaby, że małżeństwo to bułka z masłem. Boleśnie przekonują się o tym główni bohaterowie Historii Małżeńskiej, fantastycznie przedstawieni przez Scarlett Johansson i Adama Drivera. Film gwałtownie żongluje emocjami – z jednej strony czujemy trudną miłość głównych bohaterów, z drugiej bezwzględną nienawiść i chęć rozstania. Fenomenalnym punktem jest rola Drivera, którego aktorstwo staje się lepsze z każdym kolejnym filmem. Statuetkę w tym roku najprawdopodobniej zgarnie mu sprzed nosa Phoenix, ale w następnych latach Oscary będą należały do Drivera i czekam na to z niecierpliwością!

1917

Dziejący się w czasach I Wojny Światowej nieco modyfikuje klasyczne podejście do filmów wojennych. Wszystko za sprawą techniki single-shot, dzięki której obraz wygląda jak jedno, niekończące się ujęcie. Fabuła jest zadziwiająco prosta – dwóch młodych żołnierzy otrzymuje wyjątkowo trudną misję ostrzeżenia innego batalionu przed pułapką. Lecz dzięki zastosowanej technice film jest niespotykanie gładki i wręcz „płynie” przez całe 2 godziny. Wyjątkowo polecam, zwłaszcza fanom Rogera Deakinsa, którego zdjęcia po raz kolejny zapierają dech w piersiach. Tegoroczny faworyt głównej nagrody Akademii. Czy już w tym tygodniu usłyszymy and the Oscar goes to…1917?

Once Upon a Time…in Hollywood

Film, na który czekaliśmy z niecierpliwością. Hołd do dawnego Hollywood. Wyjątkowa obsada. Jeden z najciekawszych reżyserów ostatnich kilku dekad. Czy to przepis na sukces? Once Upon a Time…in Hollywood udowadnia, że tak…i nie jednocześnie. Otrzymaliśmy obraz, w którym klimat tamtych lat jest tak wyraźny, że czujemy kalifornijskie powietrze. Otrzymaliśmy coś iście tarantinowskiego z silnym i zaskakującym finałem. Jednak siedząc te niecałe 3 godziny na sali, miałam wrażenie, że Tarantino zatracił się w swoim sentymencie do tamtych lat i pogubił się nieco w rozpoczętych wątkach. Jednak film ma wielu zachwyconych fanów, jak i tych oczekujących nieco innego efektu. Pomimo tego Once Upon a Time…in Hollywood jest bezdyskusyjnie wart obejrzenia, zwłaszcza dzięki fantastycznej drugoplanowej roli Brada Pitta.

Academy Awards 2020

Parasite

Zachwyty nad tym filmem i duża ilość nominacji nie jest przesadzona. Ten koreański obraz zawładnął kinem w bardzo krótkim czasie i wzbudził zachwyty krytyków. Historia jest nietuzinkowa – znajdziemy w niej elementy humorystyczne, ale również niezły kryminał. Finałowa scena daje widzom coś, czego się zupełnie nie spodziewali. Z domu leniwej i niepracującej rodziny przenosimy się do iście tarantinowskiego świata. Pozycja obowiązkowa dla osób, które szukają filmów wielowymiarowych, żonglujących wieloma gatunkami.

A co Wy sądzicie o tegorocznych oscarowych nominacjach? Udało Wam się zobaczyć wszystkie filmy walczące o statuetki Academy Awards 2020? Ja czekam z niecierpliwością i trzymam kciuki za moich faworytów i ulubieńców!

Kadry z filmów pochodzą z fanpage’a Ostatnie Kadry

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*